Temat: Rozczarowanie
Są miejsca, które z pewnością na dobre zapadły w naszej pamięci. I nie są to wspomnienia pozytywne… Jakie kraje/miejsca/hotele stanowczo odradzacie???
Zaloguj się lub zarejestruj.
Są miejsca, które z pewnością na dobre zapadły w naszej pamięci. I nie są to wspomnienia pozytywne… Jakie kraje/miejsca/hotele stanowczo odradzacie???
Młyn na wodę dla niezadowolonych Polaków. Zawsze coś znajdą. W moim ostatnim miejscu pobytu ( Turcja) słyszałam takie żale : za gorąco, plaża kamienista, drinki maja za mało wódki. Nic dodać nic ująć. Niezadowoleni polscy turyści biorą się stąd, że nie sprawdza dokładnie dokąd jadą, jak wygląda okolica, hotel, temperatura itp. Ci, co nie oczekują, by ich traktowano jak jaśnie państwa i nie wiążą udanego urlopu z jakością drinków- zawsze są zadowoleni.
Święta prawda, nasi zawsze coś wynajdą na co będą psioczyć. Kupują lasta za 1000 a spodziewają się czerwonych dywanów na lotnisku i komitetu powitalnego. Chociaż dla sprawiedliwości trzeba dodać, że czasami zdarzają się wtopy typu plac budowy na korcie tenisowym, o którym nikt nie wspomniał nic
Nie będzie o drinkach, a wyjazdy nie były bynajmniej tanie.
Mam dwa takie miejsca- jedno to hotel RIU Palace Punta Cana na Dominikanie, drugie to hotel Citadel Azur Sahel Hasheesh 30 km od Hurgady w Egipcie.
Pierwszy był tak zatęchły z powodu wadliwej wentylacji, że można się było udusić.Wielkie wykwity plesni na suficie i scianach.Na noc trzeba było przecież tam wracać.. W tym klimacie normą jest wilgoć, ale nie stęchlizna i grzyb.
Drugi ma fatalna obsługę kelnerską i okropne jedzenie( chyba że ktoś lubi tzw. sałatki, czyli mieszaniny wszystkiego ze wszystkim, spalone mięso z grila i pangę i obowiazek jedzenia obiadu w plazowej restauracji z tłumem spoconych półnagich Rosjan)
Oba hotele wygladają wspaniale i są pięciogwiazdkowe.
A ja częściej widzę tłumy spoconych, śmierdzących Polaków, jak Rosjan.
Za kogo polaczki wy się macie ?????, biegacie tylko i szukacie gdzie dają drinki, żeby czasem czegoś nie przegapić, takie zachowania tylko są wśród Polaków, natomiast Rosjanie piją jedzą za dodatkowe pieniądze. Jak kończy się opcja ALL to Polaka nie uświadczy, za to Rosjan więcej, bo oni płacą i wtedy odpoczywają od takiej "gawiedzi" jaką są Polacy.
Przykre to co piszę, ale jestem Polakiem i moje oraz wielu innych Polaków spostrzeżenia są takie same.
Polacy tylko na tzw. " krzywy ryj" - bo zapłacili i im się to należy, w przeciwieństwie do Rosjan.
Młyn na wodę dla niezadowolonych Polaków. Zawsze coś znajdą. W moim ostatnim miejscu pobytu ( Turcja) słyszałam takie żale : za gorąco, plaża kamienista, drinki maja za mało wódki. Nic dodać nic ująć. Niezadowoleni polscy turyści biorą się stąd, że nie sprawdza dokładnie dokąd jadą, jak wygląda okolica, hotel, temperatura itp. Ci, co nie oczekują, by ich traktowano jak jaśnie państwa i nie wiążą udanego urlopu z jakością drinków- zawsze są zadowoleni.
Nie tylko Polacy bywają niezadowoleni....Spotkałam niemieckich turystów, którzy konsekwentnie egzekwowali to co mieli w ofercie a czego nie zastali na miejscu. Uważali, że skoro za to zapłacili to ma być i koniec. Nie zadowolili się wyjaśnieniami rezydentki, ze opcja all inclusive akurat w tym hotelu jest taka a nie inna. Była rzeczywiście bardzo okrojona, bez przekąsek, wlaściwie bez snack baru. Natomiast plaża nie posiadała obiecanego w ofercie serwisu plażowego. Tłumaczenie, że plaże w Grecjii mogą być <czasowe> przyjęli salwami śmiechu. Były jeszcze inne <atrakcje> niezgodne z ofertą. W zasadzie to mieli rację, że zaczęli dochodzić swego. Oni po prostu traktuja poważnie oferty i przedstawiajace je biura, które biorą za te oferty odpowiedzialność. To była oferta z Neckermana. Uważam, że mieli rację. Przecież nie musimy ze wszystkiego być zadowoleni jeśli nie ma ku temu podstaw. A przyjęcie postawy <przecież mogło być gorzej> w tych obecnych czasach nie ma racji bytu.
może i opinie (krytyczne) o Polakach mają rację bytu, ale jak sie zgodzić z faktem, iż rezerwuję (płacąc 30% zaliczkę) w styczniu hotel z katalogu - gaia village - na wyspie Kos - a po przyjeździe na miejsce okazuje się, że hotel ma dwie części no i Polacy oraz Czesi i Słowacy kwaterowani są właśnie tylko tam. Nie muszę chyba pisać, iż jest to część nie nadająca się w ogóle do zamieszkania. (Toaleta nieczynna, brak szafy, pseudo brodzik z lejącą się wodą na całą pseudo łazienkę). Natomiast ta druga część owszem owszem, ale nie dla nas. Tam byli Niemcy, Anglicy, Włosi. No i Polacy też, ale ci kupujący wakacje w Niemczech. Takie są realia. I nie prawda, że płacimy za byle co a oczekujemy luksusów. Ta druga część nie jest pokazywana w katalogu. Spędziłam w tym hotelu 3 tyg (3.08- 24.08.2010) z mężem i wnukiem i jak jeżdżę na wakacje od wielu lat za granicę, tak jeszcze nigdy nie spotkało mnie takie niemiłe zaskoczenie, to był to najkoszmarniejszy wyjazd w historii naszych wakacji. Prusaki ,,końskich,, rozmiarów to standard. Nikomu , nawet wrogowi nie polecę tego hotelu.
ten fragment o jaśnie państwie był uroczy:))
Cóż przyłączę się po części do kazdej z waszych opinii. No więc tak: to racja, że jestesmy trochę takim narodem co to w naturze chyba ma marudzenie i wybrzydzanie, nie wime moze to jakis gdzies zakorzeniony głęboko kompleks, chcemy i oczekujemy tego samego ale niektorym z nas co przykre, wychodzi słoma z papci. Kieruję to oczywiscie do osob ktore płacą grosze a oczekują luksow i tych wspomninanych wcześniej dywanow i komitetow. A tak serio, to najbardziej przykre jest nie to ze oni wybrzydzaja, tylko to ze narzucaja swoją opinię innym i epatują nią wszem i wobec zaznaczając swoje racje. Moze innym w danym hotelu sie podoba i nie poto przyjechali aby wysluchiwac gorzkich zali kogokolwiek Niemca, Polaka, Rosjanina czy Turka. Z reguły konczy się to uogólnieniem np. cytuję" a w tej Turcji to taka lipa, Finowie imprezowali na balkonie , spać się nie dało, już tam więcej nie pojadę";)) no nie trafiło się tak? mi parę razy. Co ma piernik do wiatraka? Przykre jest np też to, że jadę np w dane miejsce, spełniam swoje marzenie by coś zobaczyć, np. Karnak w Egipcie, a jedzie jakaś pusta blondi w szpileczkach i pogina po kamieniach w 40 stopniowym upale i marudzi co chwile ze ten zabytek w skali Unesco nawet wyjątkowy to beznadzieja i po co tu jestem. NO WLASNIE KURDE PO CO TU JESTES? po co jedziesz na wycieczkę fakultatywną do Luksoru, gdzie sa same pozostałosci starozytnego Egiptu to czego sę tam spodziewalas? to siedz na tym basenie i mocz tyłek a nie mi i innym podziwiajacym zabytki marudzisz i sapiesz do ucha! Tego właśnie nienawidzę. Ludzie jadą w jakieś miejsca, mówią" bylem tam" fotografują się z byle napotkanym kamieniem guzik wiedząc co to jest a potem wygłaszają opinie,gdzi eto nie bylem czego nie widzialem i że to jest beznadziejne. No dobra, wolność słowa, wolność opinii...
Co do dbania o swoje rację to też się przyłącze. Niestety zdarza się tak, że nie egzekwujemy swoich praw, lub za bardzo je egzekwujemy, rzadko kiedy jest cos po środku
Ja, miejsca za granicą, które bym odradzała nie mam, jakoś miałam takie szczęście, że tam gdzie byliśmy wszystko w większości było na prawdę O.K. jednak z przykrością odradzam jedno miejsce w Polsce, dokladnie w Wiśle, DW Storczyk.
Mamy z nimi na pieńku, bo to co tam się działo i wyprawiało, jak nas potraktowano i to w święta Wielkanocne przechodziło ludzkie pojęcie. Przykro mi to pisać, że akurat w naszych pię knym kraju trafilo się na tak beznadziejne warunki, no ale pytanie było jasno sformułowane- miejsce które odradzam., Wisłę tak! jak najbardziej jest pieknie, piekne góry, ale DW STORCZYK omijać szerokim lukiem- a to z oferta z voice -sms- jakoś tak;)
Pozdrawiam!
Wprawdzie za wiele na razie nie wyjeżdżałam, ale jak większość osób tutaj muszę przyznać, że Polacy bywaja strasznie wybredni. W zeszłym roku byliśmy w Tunezji w hotelu Soviva Resort. Byliśmy zachwyceni - jedzenia przeogromna ilość i bardzo urozmaicone, piękny czysty basen, świetne zjeźdżalnie, pokoje skromne ale czyste (za tą cene nie spodziewaliśmy się czegoś innego). Trafiła się niestety taka młoda para z Warszawy, która rozkładała się w pbliżu naszych leżaków. Ciągle słyszeliśmy "ale tu okropnie", "a jakie beznadziejne jedzenie, ciągle to samo", "ale sprzątaczki zamulone', "kelnerzy są okropni i leniwi" 'jaki tu brud". My byliśmy w szoku i mieliśmy wrażenie, że spędzamy wakacje w dwóch zupełnie różnych miejscach. Kelnerzy jak perszingi smigali pomiędzy stolikami, sprzątaczki miłe, ciągle usmiechnięte i bardzo dyskretne. A żeby spróbować wszystkich potraw to ja bym musiala tam być conajmniej miesiąc.
No tak ale pewnie hrabiostwo postanowilo trochę poprzebywać wśród plebsu i tak sie biedaki męczyli.
Oczywiście ja jak to ja nie wytrzymałam i powiedziałam, że powinien hodować buraki, bo jest ich czołowym okazem. No i hrabia do swojej listy narzekań i pretensji wobec hotelu dopisał jeszcze polskie chamstwo leżące obok na leżakach.
Posty [ 1 do 10 z 11 ]
Nie możesz wysłać lub edytować pustej wiadomości